sty 02 2004

sympatyczny dzień?? proawie tak...


Komentarze: 2

byłam dziś strasznie ale to straszne ale to strasznie wkużona... ale nie che o tym pisać... nie nie che juz opisywac że niby mało płakałam ale nie potrafiałam nad soba zapanowac... nie bede psuć wam humoru...

napisze o czymś innym ... przyjemnym... ale nie tak do końca... coniekótry już widza o co chodi...

nio wiec tak byłam z alką w katowicach... wreszcie se spodek na zywo zobaczyła... :) nio i nawet mówiła ze chyba troche mniej jest sklepików tam u niej w krakowie... fajnie :P [szkoda tylko ze już pojechała]

w [ hmmm jak to sie pisało.. bedzie fonetycznie (omało co nienapisłam poetycznie) ] kej ef si [ czyli zdaje sie zę KFS] zamówiłysmy sobie po 2 loger (czy jak to sie nazywało) nio i pepszi ...kurde.... byslałam ze pekne... w domu czkał na nas jeszcze obiad...

ale dopier smiesznie było w autobusie... jak zwykle słaysmy sobie na kole... autobus był totalnie zapchany... kurde... jak sie stoi na kole to jest tam taka guma na "suficie"... nio i była dziurawa... ja gadam sobie w najlepsze a tu taki strumiń wody na mnie leci... niedojże ze wszstko poleciło mi na twarz to jeszcze z twarzy za szalik...

naszczescie zaraz jakiś myiły człowiek (chłopak na oko 23 lata) podał mi chusteczki... [och dzki ci :*] potem lekko wtrącał sie do naszej rozmowy... ale ja z nieznajmymi nie rozmawiam :P gdy wychodził powiedziłą "cześć dziwczyny" hehe nio to odpowiedziłąyśmy ... miły czlowiek...

bleach1989 : :
02 stycznia 2004, 20:57
och nio masz racje... dobry był :P
02 stycznia 2004, 20:55
a o szampaniku sie zapomnialo ...:P

Dodaj komentarz